— Jak długo tu jesteś?

719506701 2208808930047422 3198139186060202495 n

Julien pozostał nieruchomy.

Telefon wciąż był przyciśnięty do ucha. Po drugiej stronie Lucas pytał:

„Tato? Co się dzieje?”

Podeszłam do stołu, położyłam na nim torbę i spojrzałam na męża.

Ten mężczyzna, którego ubierałam przez pięć lat.

Ten mężczyzna, który widział, jak przestaję kupować ubrania, wychodzić z domu, spać, istnieć.

„Rozłącz się” – powiedziałam.

Julien próbował się uśmiechnąć.

„Claire, źle mnie zrozumiałaś”.

„Rozłącz się”.

Nie podniosłam głosu.

To go przestraszyło.

Lucas wciąż mówił.

„Tato, jest tam?”

Julien się rozłączył.

„Nie wiem, co słyszałaś, ale…”

„Dość dużo słyszałam”.

Powoli podeszłam.

Jego fotel stał przy oknie. W salonie pachniało czystym sprzętem ochronnym, środkiem dezynfekującym i zupą porową. Telewizor był włączony, wyciszony, i leciał teleturniej, w którym ludzie klaskali, jakby życie było sprawiedliwe.

„Claire, nie zaczynaj od swoich scen”.

Zaśmiałam się.

Cichy śmiech.

Martwy.

„Pięć lat oczyszczania twojego ciała, a ty nadal uważasz, że mój ból to scena”.

CZĘŚĆ 3

Jego twarz stwardniała.

„Zdecydowałaś się zostać”.

„Tak. A dziś postanawiam przestać serwować”.

Recent Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *